Zartobliwy zart

January 02 [Fri], 2009, 10:58

Khe khe troche sie tu zasyfilo, jakis japonski spam+moje lekcewazenie tego zacnego siedliska intelektualnej rozpusty=...
Szalony semestr dobiegl konca, roztaczajac przed nami wizje intensywnych ostatnich 4 miesiecy wspolnej nauki, srutututu majtki z drutu, matura to bzdura. Ale bylo milo, teraz bedzie jeszcze milej, moze znajde czas, zeby tu jeszcze cos skrobnac przed majem. A tymczasem, czas na cos noworocznego, moze podsumowanie?
Ach ach a coz to sie nie dzialo od sierpnia, szalenstwo cholerne, juz mi sie nie chce wspominac tego zalu ktory mnie ogarnal na koniec wakacji i nie dal mi grac, gowno gnoj dupa kocia, ale jakos poszlo i 14 pazdziernika zaczelam odwyk i on jeszcze trwa, a teraz w swieta u Tomaszka gralam, wprawdzie jego pedalskim krwawym elfem no ale zawsze. I pogadalam sobie z guildmate'ami, oj tesknie, jak tesknie do wowa, do hordy, do gildii, do szczeku stali i swistu strzal, do smaku krwi etc. Ale gdybym chociaz jakos pozytecznie spedzala czas niegrania, ktory w zamierzeniu mial byc maturalnie wykorzystany! Ale nie-e, ale nie-e. Bah.
Mojego narzekania brakuje, phi... No to ponarzekam, ale wlasnie na to, ze jakos nie mam na co narzekac, i chyba mi tego brakuje, bo dociera do mnie, ze wlasciwie nie wiem, kim jestem. Tyle czasu narzekalam na rozne rzeczy i te jeki jakos mnie tworzyly, formowaly moja osobowosc. A teraz? Gdzies mi tozsamosc miedzy tym wszystkim uciekla, pochowala sie po katach, i wez jej szukaj! No to sprobowalam poszukac, ale jeszcze nie znalazlam do konca, na razie w ramach ekspedycji wglab siebie siegnelam po pudlo z lego i ustawilam caly domek-zamek Belville, wszystkie moje i Dorki laleczki, ksiezniczki, dziewczynki, krola, czarownice, konika... I och ach, troche tozsamosci mi wrocilo, tak, nadal jestem mala dziewczynka. Moja najstarsza belvilka, Jennifer ze szkoly tanca, ma prawie 11,5 roku, to tyle, co Zuzia. No. I kwiatuszki, i rozowe wiezyczki, skrzynie, i w ogole.
3 w nocy, prawie jak kiedys, durnoty najefektowniej i najefektywniej splywaja z palcow na klawiature wlasnie o tej porze, z tym, ze posunawszy sie w latach jakos gorzej mi idzie pisanie w sensie pisanie, literowki mi doskwieraja. Zly wplyw komputera, ahaha internet to zlo.
Co poza tym. Jak przyszlo co do czego, to nie wiem o czym napisac, a wydawalo sie, ze tak wiele sie zdarzylo przez ostatnie pare miesiecy. Moze to wszystko jest po prostu nie do opisania. Przezylam, i wystarczy, zachowa sie to w moim notatniku maturzystki w formie cycatych cytatow i rysuneczkow, i zdjec z imprez, osiemnastek itd. Slow to wszystko niestety nie przywdzieje, i to znaczy, ze duzo sie zmienilo. Zreszta nie wiem, czy to akurat to znaczy, ale tak mi sie napisalo, bo myslalam, ze bedzie ladnie. Ale zmienilo sie, owszem. My sie zmienilismy, bo to, ze ja, to tez, i juz sama nie wiem, co o tym myslec, jak znajde tozsamosc to sie wypowiem. A my, kazda laska, kopka, cuntchen, ... Takie to dorosle...
Moze i lepiej, ze doroslysmy i juz konczymy ten caly odmozdzajacy biskupiak, bo ta szkola jest zartem i zarty sie paletaja po korytarzach, ile mozna to znosic. A z drugiej strony strasznie szkoda, bo bywalo tak fajnie i nie wroci, i tylko raz sie pozdarzalo tyle fajnosci, takie skondensowane cudownosci jak 18tka Goszy, Sylwi i Emilki, tylko pojedynczo sie pojawiaja i znikaja, takie swoosh i nie ma.
Wszystkie nasze zale i maskarady, kurna, tak mi ich bedzie brakowac, i nigdy nie dowiemy sie, o co chodzi z tym ciastem. Absurdalnosc naszego biskupiaczego zycia w 3d i miedzyklasowo jest unikalna. Taki zart, jeden wielki i wielowarstwowy, zlozony bardzo bardzo.
No i tak. Sniegu jak na lekarstwo, sylwester byl i przemknal, ach der bach, wrocimy do szkoly, beda probne maturki znow, i costam, i studniowka, i duzo fakow i sprawdzianikow, i chcialabym powiedziec, ze mam to gdzies, ale sumienie mi przypomina, ze to juz nie ten czas, ze trzebaby sie wziac za przejmowanie sie.
A w winampie publicznosc zgromadzona w Chorzowie spiewa solowke z Mastera, a James krzyczy 'fix me Katowice', a ja znow, jak co dzien, sprawdzam, czy podali juz date koncertu w Polsce, bo koncertu Mety mi bardzo trzeba. Potrzebuje wiecej motywacji, czekanie na sama tylko mature jako koniec odwyku mi nie wystarcza, a muzyke chlone i chlone i chlone i metal up your ass, ha.
No coz, no coz, no coz.
Tak, czas najwyzszy cos zrobic, zeby zdac. Wziac sie za siebie i przy okazji sie znalezc, 4 miesiace przezyc w pelni i potem nie zalowac.

Don't fake your life - inhale it
And then you'll know yourself
The change in you is Goddamn Electric
Don't waste your time, embrace it
And then you'll know yourself

/Pantera


Przez to, ze pisuje okazyjnie w podobnych okolicznosciach, czyli wtedy, kiedy nie gram i sie nie ucze, zawsze jest o tym samym, niezmiennym vanitasie. Jestem bardzo plytka. To zycie moje malutkie uplywa po swojemu, a ja tak malo sie nad nim zastanawiam. Refleksje owszem, miewam, jak mozna ich nie miec, spedzajac tyle czasu w lozku. Bo ja czas wolny swiateczno-noworoczny przelezalam i przespalam, i tak mnie ogarnialo mnostwo watpliwosci, a ja sie w nich masochistycznie lubowalam, i nakrecalam przygnebiajaca muzyka, i bylo tak przyjemnie sie nad soba cicho pouzalac. Ale przeciez nie ukrywam, ze jestem zalem i zartem, tylko co moge poradzic, gdy cos mam gdzies, a to i tak mi wychodzi, i troche przykro, gdy sie pojawiaja o to do mnie pretensje. Niesprawiedliwosc ma rozne oblicza, ja sie wcale nie rwe do zachlystywania sie swoim szczesciem, ktore sie do mnie przyczepilo. Ono nie potrwa dlugo, jeszcze przyjdzie czas, gdy mi sie nie powiedzie, ba, gdy nic nie bedzie mi sie wiodlo, tak serio, bo weltschmerz sprzed roku to tylko taki ersatz, namiastka. Nic nie moze przeciez wiecznie trwac, tak, napisalam to w ktorejs z poprzednich notek, moze rok, moze dwa lata temu. To tak dlugo, a tak krotko. Pozostaje mi cieszyc sie milczaco, zeby przypadkiem ktos mi nie pozazdroscil, ale gowno z tego wychodzi. Naprawde, niechcacy to wszystko. Juz jest 5 nad ranem i wena sprzed poltorej godziny przybrala pesymistyczne i zbuntowane barwy, a zeby sciskane aparatem mocniej mnie bola. Nie tworze problemow, one zawsze sa, tylko mozna bardziej lub mniej intensywnie sie z nimi obnosic i do nich odnosic. A zakochanie tez moze byc rozne. Skutecznie mi wmowiono Ksiecia, az sama w to uwierzylam. I nie wiem jakim cudem toto jeszcze nie przejrzalo na oczy, bo ja wciaz, choc po cichutku, twierdze, ze sie do tego nie nadaje. Nie mam rozowych okularow. Albo nie jestem tak naprawde naprawde zakochana. Ale bylabym niewdziecznica, gdybym akurat na to narzekala.

Could there be, something that your world depends on in me
Could it be, nothing that you've learned from ash and debris?

/Paradise Lost


Och, zaprawde, noce spedzone twarza w twarz z przemysleniami o swoich slabosciach nie koncza sie katharsis, tylko o wiele powszechniej uzywanym w celu ekspresyjnym slowie na k.

Why so serious??

August 11 [Mon], 2008, 11:44

So
understand
Dont waste your time always
Searching for those wasted years
Face up... make your stand
And realise youre living in the golden years


A zatem kolejny rok minal i strzelila mi siedemnastka, DING! I hit lvl 17

Zapowiada sie patetyczno-pompatycznie, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie, pewnie szydlo z worka albo cos podobnego.

Wlasciwie to zmienilo mi sie nastawienie, nie bylo mnie dlugo w domu, najpierw smazylam sie w piekielnym Helu bez slonca bo padalo, potem siedzialam na wsi i widzialam jeza. I owszem, odpoczelam od siebie, tak ze mi sie nie chcialo wracac, nie tylko do domu, gdzie teoretycznie oczekiwal mnie komputer, ale tez mentalnie wracac do burdelu nagromadzonych smieci zyciowych nadajacych sie do rzyci, zachomikowanych pamiatek niewiadomopoczym, tak jakbym byla jakims chomikiem-schizofrenikiem. Tak, czuje sie przytloczona tym wszystkim, czego nigdy nie chcialam zapominac i wyrzucac, i nagle nad cechy mojego wujka-zbieracza wzbily sie cechy mojej mamy, momentami zakrawajace na pedantyzm, i wydarly sie glosno na widok papierkow smietkow pudeleczek zabaweczek
po co ci to?
Ulzylo mi jak z bicza strzelil, wypieprzylam to co dowiesc moglo nareszcie swej niepotrzebnosci, a o reszcie przestalam z grubsza myslec. Innymi slowy, ograniczylam uzycie pamieci, sentymenty ustawilam w tryb czuwania, zostawiajac troche tych majacych nieco bardziej racjonalne podstawy bytu. I z'upgrade'owalam, zeby nie spolszczac zanadto, plyte glowna, na dysku mam wiecej miejsca, uklad pokarmowy jest nadal do wymiany ale to innym razem.

Komputer doslowny tez mam usprawniony dzieki tacie, ale gowno z tego na razie przyszlo, bo jak wrocilam ze wsi to zaczelismy robic remont u mnie w pokoju, w miedzyczasie wybralismy sie z rodzicami na Iron Maiden, teraz prawie skonczylismy robote, ale pieprzony Blizzard cos odwala i nie moge wrocic do gry. Moze dzis sie uda.

Iron Maiden, uch uch, no po prostu UP THE IRONS, brak slow, wspanialy koncert, wprawdzie tym razem nie bylam pod scena jak na Metallice, tylko mniej wiecej na srodku plyty, ale tez nie jestem taka fanka Maiden jak Mety. Moze nastepnym razem ;-) Na trzeci koncert Ironow w zyciu juz wypadaloby udoskonalic znajomosc tekstow i w ogole. A na trzeci koncert Mety na wiosne juz wypadaloby byc na samym srodku tuz przed barierka, ale nie chce zapeszac :-) W kazdym razie ostatnimi czasy heavy metal wrze mi w krwi, choc moze tego na co dzien nie widac, ale ja czuje i prosze mnie tu tylko od pozerow nie wyzywac co po niektorzy.



Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger

Mroczny Rycerz to dopiero cos. 8-8-08 wybralam sie do tej jakze wspanialej plazy na premiere. Nie bede pisac recenzji niczego bo sie nie nadaje, to jest absolutnie rezolutnie wspanialy film, nie zwykly Batman o nietoperzu scigajacym szalencow, ale ciezka psychologiczna jatka, w ktorej wszelkie nadzieje na happy end zostaja zmasakrowane, geniusz psychopaty Jokera poraza, ludzkie instynkty zostaja obnazone do miesa ... A Heath ... coz, ...
Jego trzeba zobaczyc, uslyszec ten straszliwy smiech, nie aktora probujacego sie szalenczo smiac, tylko smiech szalenca, tak, on stal sie Jokerem, przygotowywal sie cholernie ciezko i nie wytrzymal, i maja mu podobno dac posmiertnego Oscara. Z pewnoscia stworzyl arcypostac.

The only sensible way to live in this world is without rules.

No. 3 tygodnie do konca wakacji, 3 tygodnie do poczatku maturalnego szalu, a ja mam to gdzies i nie zamierzam juz ukrywac ze znudzilo mi sie bycie tolerancyjna, bede przebierac w akceptacjach, a odrzuty skazane zostana na moja ignorancje, co jednak nie bedzie przeciez tak wielka kara, zwazywszy na moja malosc, gdyz przy odsuwaniu sie od wstretnych mi obiektow badz osobnikow, nie bede jednoczesnie sie ponad nie wywyzszac, ogranicze jednak doplyw negatywnych bodzcow do mozgu.

Smierc gnomom!

I niech to nie bedzie zmarnowany ro(c)k.
\m/

/gloat

July 02 [Wed], 2008, 10:34

Server maintenance od 3 do 11 i tak wpadlam, zeby chociaz na wakacje cos napisac, glownie dla siebie, bo trudno oczekiwac, zeby ktos sie jeszcze spodziewal, ze cos tu napisze.
Tjaa nareszcie wakacje, skonczyl sie ten cholerny rok szkolny, wcale mi sie nie podobal, glupi byl w ogole i strasznie szybko minal, i juz bede maturzystka za niedlugo - tylko moje nastawienie jest bardzo niepowazne i nieadekwatne do powagi sytuacji. Troche mnie to denerwuje, bo niby dlaczego wkurzam sie, gdy inni sie przejmuja, panikuja itd. bo MA TU RA. Tez moglabym sie troche psychicznie poprzygotowywac i popanikowac ze nic nie umiem.
A ja przez jeszcze 15 dni bede slodka szesnastka, do piatku zatopiona w grze, potem zatopiona w morzu. Nie sadze, by 17 urodziny cos zmienily, niestety czy stety? Czy sie na to zanosi, jesli moim najwiekszym problemem w tym momencie nie sa lektury z polskiego, ktore wypadaloby przeczytac, ale to, ze kiedy ja bede nad tym morzem, moja gildia bedzie ubijac bossa, z ktorego moglyby dropnac fajne spodnie dla mnie? Ktos powiedzial, ze tylko ci, ktorzy w to graja, moga zrozumiec ogromny sentyment, jaki ktos moze miec dla miejsc, ktore nie istnieja. No i ja mam cala mase takich sentymentow, miejsc, ktore kojarza mi sie z ludzmi, z ktorymi w nich bylam, a przeciez te miejsca sa tylko gdzies w komputerze, a ludzie tak naprawde przed swoimi monitorami, niewiadomo gdzie. Czy w Danii, Czechach, Rumunii, Anglii...
Lipiec mam nadzieje szybko zleci, zebym mogla w sierpniu znow sie dorwac i ugrzeznac, a w sierpniu na dodatek wychodzi nowy dodatek chyba juz, i bedzie Arthas i...

[skasowane]

oj to pierdoly sa jakies, po co ja to pisze
skoro nie chce z nikim rozmawiac, widzieec sie, chce odpoczac od szkoly od kolezanek kolegow nauczycieli i wakacje 2-miesieczne to jest za krotko

odpoczac od siebie

tak, to ja najbardziej mecze sama siebie, a potem na drugim miejsciu inni ludzie, a na trzecim Whiskey, bo musze siedziec po turecku na krzesle, bo jak opuszcze nogi to mnie lize w stopy

Gdym miala tkie pioro do przemiany w kogolwiek sie zechce, jak Czarodziejka z Ksiezyca, i tak nie wiem, w kogo bym sie zamienila. Gdybym jednak miala jakies zadanie jak ona, bardzo duuuze i odpowiedzialne, moglabym nie myslec o sobie.

Mam taki spaczony mozg, tak niewyobrazalnie, jestem nienormalna, naprawde, nie tylko to sobie wmawiam, zeby jakos podniesc sobie samoocene, nie staram sie na sile sprawiac wrazenia odmienca, i moze wcale nie sprawiam, zanim ktos ze mna nie porozmawia i nie dowie sie, ze spie w dzien i gram w nocy a oprocz tego to tylko jem i czasem sie kapie. Normalny czlowiek nie tak wyobraza sobie wakacje, zreszta ja tez kiedys spedzalam je na czytaniu ksiazek, chodzeniu na basen itp.
I jestem taka nieuzyta, nic nie robie pozytecznego, tylko zuzywam prad i powietrze, ten komputer pracuje juz ze 36 godzin. Nie potrafie nic upiec, tylko jesc, moje umiejetnosci - zdejmowanie skor i robienie z nich zbroi albo ulepszanie innych, a to i tak nie w rzeczywistosci.
I wcale tak grac swietnie nie potrafie, zwlaszcza jako warrior.

Oj zobaczymy, czy raczej, zobacze ... moze jakos to bedzie, moze jak bede miec rozowe wlosy, to bedzie lepiej.

Lok'tar Ogar, for the Horde i tak dalej
moze mi sie zachce cos napisac jeszcze przez wakacje, moze wena uzyczy mi tej laski, bo na razie to jestem taki whiner, n00b i moznaby uzyc o wiele wiecej leet speaku wzgledem mnie ale ..

8===D

/gloat
You gloat over 's misfortune.

Pwnsausageness

March 26 [Wed], 2008, 7:24

No coz, zima przeszla, poszla, wrocila, wypadaloby troche tu odkurzyc w ramach snieznowiosennych porzadkow. Troche sie udupilam przez ostatnie miesiace no i mam calutki kwiecien zeby sie poprawic i udowodnic, ze jestem w stanie od maja znow grac i jednoczesnie zdac np. z fizyki czy chemii... No ale jakos to bedzie, musi byc, bo juz obiecalam Romanowi ze wroce w maju. Roman to moj kumpel z wowa i teskni. Ja tez tesknie, tesknie za calym swiatem i gildia, z ktora mam chodzic na raidy.

Juz sie nie da tego wyplenic.

A tak poza tesknieniem i siedzeniem na stronach wowowych ... to co ja wlasciwie robie. Obijam sie nieco chociaz juz mniej niz kiedys. Utrzymuje porzadek w pokoju.
.../rofl
ze tak powiem.
No ale jest calkiem niezle.
I chodze na angielskie i francuskie i w maju jeszcze niemieckie ... Czas mam zajety jezykowo i juz raczej w innych kierunkach dam sobie spokoj z rozwijaniem.

Moglabym ewentualnie rozwijac talent rozwazania i przemysliwania, co to by tutaj tak od czasu do czasu dowalic glebsza mysla. Ale ojtam.

Juz nie chce mi sie tak jak mi sie kiedys nie chcialo, bo wtedy nie chcialo mi sie niczego, teraz nie chce mi sie innych rzeczy, ale nawet nie chce mi sie umiec okreslac tego, czego mi sie nie chce, a co mi sie chce.

No dobra, sprobuje. Nie sadze, aby komus zalezalo, mi tez srednio zalezy, ale w ramach wypelniania pustego miejsca jakims sztucznym bylegownem sprobuje.
Chcialabym trzymac przy sobie mile chwile i wspomnienia, pielegnowac ckliwie moj sentymentalizm i nie przejmowac sie haslami proprzyszlosciowymi, wg ktorych wczoraj to wczoraj i ogladac sie za siebie nie mozna. Ja tam z optymistycznych wizji przyszlosci sily czerpac nie umiem i umiec nie bede. Byc moze umiem sie przystosowywac do nowych sytuacji, ale to nie znaczy, ze je lubie. Byc moze wolalabym zyc ciagle w malutkiej starej klitce, tak samo lub podobnie przez dlugi czas, ale tak sie nie da i niech sie dzieje co chce. Zawsze bede wspominac to, co bylo, ale nie wyobrazajac sobie jakby to bylo, gdyby to dalej trwalo.

Kurcze, wspolczuje temu, kto to czyta.


Najbardziej zastanawia mnie, kiedy przestalam sie bac.
Pewnie wtedy, kiedy zaczelam rozrozniac, na czym mi zalezy, a na czym nie.

Dlatego tak latwo jest mi mowic albo zachowywac sie glupkowato czy tam smiesznie.

Czy to jest lekkomyslnosc? Nie no, wydaje mi sie, ze calkiem sporo jeszcze mysle. Spontanicznosc nie zawsze jest nieprzemyslana.

A lekkodusznosc czy tam lekkoduchowosc nie musi byc lekkim poczuciem dusznosci lub niezbyt rozwinieta duchowoscia. Jest raczej wybornym wybieraniem tego, co powoduje dusznosc lub inne problemy natury duchowej i eliminowaniem tego, traktujac lekko, jednoczesnie zachowujac to, co zyciu nadaje prawdziwa wartosc.
Mojemu zyciu i moje wartosci, zeby bylo jasne.

I dlatego z [Sitkiem Lekkoducha] zatknietym u pasa, z lukiem w rece i groznym zwierzakiem u boku, czuje sie pwniascie!


/odsylam do slownika w celu wyjasnienia wszelkich jezykowych niezrozumiewalnych niuansow

Horsemen are drawing nearer!

December 19 [Wed], 2007, 5:55

METALLICA.COM
Dziendobry
12/16/2007

Cheemy powiadomic panstwo ze mamy jeszcze jedno przesdstawienie w Chorzowie na Slasku 28 maja, 2008. Siuchajcie po wiecj informacji w tym tygodniu. To fszystki narazie.

Dowiszenia.



Dni niepacierzyste

November 25 [Sun], 2007, 11:17

Tak gdzies przeczytalam zamiast 'dni nieparzystych'. I chyba pasuje do mnie ostatnio. Nie wiem, jak to sie dzieje, ale jest niezadobrze.

Bo znow jest ten cholerny listopad, 30 smutnych jesienno-zimowych dni, rankow i wieczorow, i nocy. I o ile zmienilam jakos tryb zycia przez ostatnie miesiace, to teraz czuje, jakbym wracala w czasy okolotrzeciogimnazjalne albo co...
Chetnie wrocilabym w czasy przedgimnazjalne, nie dlatego, ze zaluje czy cos, bo gimnazjum i liceum (mimo wszystko, co jest w nich nie tak) byly fajne, ale dlatego, zeby listopad przestal mi sie kojarzyc tylko ze smutkiem i smiercia. Tak, wrocilabym i korzystalabym z tego, o czym nie wiedzialam, ze sie moze skonczyc. Od poczatku tego unikalam, nie chcialam o tym mowic, bo po co, i wlasciwie czemu mialabym zaczac, przeciez wlasciwie nie potrzeba nikomu spoza wiedziec, co dokladnie sie stalo, wazne, ze cos sie skonczylo i nie wroci i to jest okropne. Ja nie chce tu szastac jakimis wyswiechtanymi choc oczywiscie madrymi slowami, jak np. 'Spieszmy sie kochac ludzi...', ale tez nie chce byc mroczna... tajemnicza... zycie jest okropne... i w ogole wy mnie nie rozumiecie i nigdy nie zrozumiecie... nie nie, taka nie bede. Po prostu jest kumulacja nieprzyjemnego nastroju, kiedy jest szaro, zimno, a prawdziwego sniegu jeszcze nie ma i balwana-Buki nie da sie ulepic.

Coz, tak, naprawde czuje sie jak w 3 gim, kiedy siedzialam po nocy jeszcze nie grajac w WoWa, ale piszac notki na tym dziwnym yaplogu i sluchajac jakiejstam muzyki nie pamietam jakiej, konczac wlasnie okolo 3-4. Ewentualnie gralam w W3. I nie robilam za duzo w weekendy. Teraz oczywiscie tez nie robie, ale ogolna sytuacja przez ostatni czas byla jakas... inna. Troche powakacyjna, warcraftowa, weltschmerzowa, potem wymianowa, ... A wczoraj i dzis gralam w Warcrafta II, pamietam, jak w 4 klasie, a moze i w 3 tez gralysmy z Magda... oj, ale bylo fajnie. I niech juz beda Swieta i Poswieta, bo nawet moj organizm sie domaga WoWa!... uhm, troche zboczylam z tematu, a wiec wlaczylam sobie Allo Allo na dvd...

Chcialbym byc wyrafinowany, Madame. W myslach, slowach i uczynkach.

albo:

Czlowiek o tysiacu twarzach, kazda z nich taka sama.

Uch, szczerze mowiac mam mieszane uczucia wobec bycia 16-latka, glupio sie czuje w szkole troche, czy rzeczywiscie sie zmienilam od czasu, gdy mialam lat 15? Ja tam nie wierzylam w jakakolwiek roznice, no bo co to niby ma byc... Ale jednak jakos inaczej jest w moich kontaktach miedzyludzkich. Srednio mi sie chce je miec, ... moje kontakty z ludzmi w WoWie polegaly raczej na akupunkturze strzalami albo wyrzynaniu toporem, bo, dla waszej wiadomosci, ludzie sa w Alliance, a ja jako Hordziak ich nie lubie. Nie moge o tym nie mowic. Tak jak niektorzy nie moga przestac mowic o chlopakach albo innych pierdolach, tak ja mam swoja pasje, swoj nalog, to jest ogromna czesc mojego zycia i nie mam zamiaru tego zmieniac, a raczej jakos wokol tego ulozyc swoja przyszlosc, tak jak ci mowiacy ciagle o chlopakach wiaza z nimi swoja przyszlosc, nie?

No, I don't want to fall in love
With you

Zakochiwanie sie wolalabym zostawic dla tego ksiecia (...a moze krola jak Arthas, Krol Lisz...), a zakochiwania sie we mnie na razie nie radze, bo mnie odciagaloby to od WoWa, a tego potencjalnego nieszczesnika od zmyslow. Chyba sie nie nadaje. Jeszcze. Moje podejcie jest troche Tygryskowe, chociaz byc moze nie pamietacie badz nie ogladaliscie odcinka pt 'Dnia zakochanych nie bedzie', w ktorym Tygrysek zjadl kwiatki przeznaczone dla Kangurzycy.

Ach, prawda, mialo byc cos o wymianie, przepraszam - innym razem, bo nie mam zdjec na dysku.
David do mnie napisal mejla i nie wiem co odpisac.
Scheisse.

Running free

October 19 [Fri], 2007, 8:26

Weltschmerz raczej juz sie skonczyl, teraz tylko cierpie meki oczekiwania na Po Swietach. Nawrotu tego wstretnego chorobska mozna sie jednak spodziewac w kazdej chwili w ciagu nastepnych dwoch i pol miesiaca,

(Symptoms of the Scourge include nausea, dizziness, loss of apetite or a strange hunger for brains, depression, rotting flesh, sadism, feeling disembodied, or inability to act or think for one's self.)

wszakze romantyzmu omawiac jeszcze nie skonczylismy na polskim. Temat lekcji polskiego pomine, o wiele sympatyczniej kojarzyc sobie to slowo z Tym Polskim
Na razie - Deutschland. Kiedy juz wroce - nie wiem, co bedzie, ale jakos to bedzie.
W miedzyczasie niecierpie szkoly i mam wiekszosc rzeczy gdzies i ciekawi mnie, co bedzie po wyborach.

Wspomnialabym jeszcze o prezencie od mojego szalonego kumpla z WoWa z Czech - czyli o paczce z Burning Crusade i pre-paidem - ale to juz nastepnym razem i z dolaczonym zdjeciem

Oj no dobra, ide spac.

Horde FTW!

Arthas mi sie snil w weekend...

O, bolu istnienia!

October 09 [Tue], 2007, 6:55

No tak, przyznaje, jestem nieszczesliwa, ale nie jestem emo, o nie.

Tesknie za wszystkim co bylo, nie lubie tego, co jest, i nie chce patrzec na to, co bedzie.

Sometime world, pass me by again
Carry you, carry me, away
!!!


Te 60 dni, oprocz pewnych mniej fajnych wyjatkow, byly jednymi z moich najszczesliwszych. O, bloga ucieczko od rzeczywistosci!
Chociaz kolega Kravash powiedzial na odchodne
'No co ty, przeciez to WoW jest rzeczywistoscia ;-)'

Teraz, jak juz tak naprawde wrocilam tu, bo przeciez nie mam gdzie uciekac, wcale nie czuje sie dobrze, bo jest pusto,
tak mi zle, tak mi zle, tak mi szaro!

no ale predzej czy pozniej sie podniose
Bo takie dOoOly to sa okropnie wkurzajace, jak nic sie nie chce a tyle rzeczy mozna zrobic, jak sie juz ma tyle czasu.

I ciagle mysle o tym, co zrobie, jak juz tam wroce!

o ja glupia.
fuck fuckety fuck fuck fuck you fucking retards noobs ffs

To wszystko jest durne i malo tego ale tylko tyle potrafie napisac...

ojechane no, Wez Cos Zrob!
bo ja nie jestem przedsiebiorcza.

pochlastam sie Ostrzem Mrozu zaraz

Bo ja to chyba troche z epoki romantyzmu sie urwalam... i Weltschmerz we mnie siedzi.

Anar'alah belore

September 20 [Thu], 2007, 21:32

Oj, Czarku!

Czarek umarl o 1:08 w nocy. On siedzial rok temu caly czas przy Kamie, wiec jemu nalezalo mu sie to samo.

Nie mam sily, ...
Nie bedzie wszystko dobrze, bedzie jeszcze gorzej, bo jest coraz bardziej pusto, ...
Nie mam sily ogladac zdjec sprzed ledwo paru lat, wtedy bylo tak wspaniale, Kama i Czarek dreptali z pokoju do kuchni, byli tacy szczesliwi,...
Dzejmsik kical sobie tu i tam, ...



Teraz pewnie podgryzaja trawke za Teczowym Mostem.

Dziadek zawsze smieje sie ze mnie, kiedy placze, jak zakopujemy zwierzaczki pod lasem, czy za nim tez tak bede plakac.

Teraz zostala mi tylko Lady Whiskey in the Jar.

Nie dociera do mnie i pewnie nigdy tak naprawde nie dotrze, ze ich juz nie ma.

Nie robie tak jak Scarlett O'Hara "Pomysle o tym jutro", tylko "Wcale nie bede o tym myslec".

Tata mowi, ze w ogole nie powinnam miec zadnych zwierzakow.


Warto przez pare krotkich lat zaznac takiego szczescia, jakie one daja, patrzec na slodkie Aksamitne Pyszczki, nawet, jesli zegnajac je pozniej, ma umrzec czesc ciebie.


Smutno mi, tak strasznie mi smutno


Anar'alah, anar'alah belore,
Sin'dorei,
Shindu fallah na.
Sin'dorei,
Anar'alah,
Shindu sin'dorei,
Shindu fallah na.

Bezkitu

September 16 [Sun], 2007, 11:30

Zacznijmy zatem od tego, ze jest juz ktorystam wrzesnia, szkola trwa, i choc zaczela sie dosc optymistycznie poprzez zaprzestanie nauczania naszej klasy przez pania Jot, teraz jej optymistycznosc drastycznie sie konczy. I od zasrania dziejow bylo tak, ze nie ma tak dobrze, zeby nie moglo byc gorzej.

'Boka ty korvo!'

A propos Booki, niektorzy ludzie w WoWie ktorych spotykam to i owdzie, glownie Polacy, maja niezwykla inwencje jesli chodzi o imiona postaci. I nie chodzi mi o takie imiona jak Smierc czy Czesiu, tylko Bezkitu, Najarany, Booka wlasnie... Lenivy etc. No i Polakow mozna poznac tez po nazwach gildii - oblesne alianckie Wojownicy Swiatla czy tez po wlasciwej stronie Hordy - Piszemy na zielono. Ja tez musze sie pochwalic, ze oprocz Gowienka mam od jakiegos czasu nowego lewka, ktory nazywa sie Gryzilepek.

Mam juz 60 lvl, odwiedzilam Outlands korzystajac z 10-dniowego triala Burning Crusade. To jest ten dodatek, o ktorym pani Koper mowila na niemieckim kiedys, jak to ludzie stali po nocy w kolejce zeby go kupic. Ja tez musze kupic kiedys, zeby potem majac juz 70lvl dojsc do Northrend i spotkac sie z Wspanialym Krolem Arthasem A teraz, az do 6 pazdziernika, kiedy mi sie pre-paid konczy, spedzam czas na battlegrounds 'kicking alliance ass' albo chodze do instancow... A dzis spotkalam takiego fajnego trolla... Wlasciwie WoW to moje wytchnienie, lepiej zebym grala niz sie martwila Buka.

Nie no nie moge... Jak oni mogli nam to zrobic.


Tak sie zastanawiam i zastanawiam i nic nie moge wiecej wymyslic. Nic nie poradze, ze tylko tym dwom sprawom poswiecam ostatnio jakiekolwiek emocje. Oj, no i jeszcze 'Przeminelo z wiatrem'. No ale to tyle. Moze innym razem.
ogolnikowo

anka

91/07/18

+krolica Whiskey

rip swiniaki Czarek i Kama, krol Dzejmz

wow-addict na odwyku

70lvl Hlessi troll huntress

70lvl Gethzeiron undead warrior

40lvl Cipolinda blood elf paladin

metalliczna metalufa, przynajmniej sercem, jesli zewnetrznoscia nie bardzo

amatorka marnowania czasu

nie patrzaca optymistycznie w przyszlosc, nie snujaca zadnych planow, istniejaca teraz, ot tak i bo tak

jedyna lacinska maksyma swiadomie w zyciu realizowana to carpe noctem, dziwolag uwielbiajacy upojne noce spedzone na graniu na komputerze, ale spac lubiacy prawie tak bardzo, jak slodkosci

szalona maturzystka obarczona psychicznie niemal 6-letnim stazem w biskupiaku, pozbawiona poniekad instynktu samozachowawczego

aspirujaca do zmieszczenia jak najwiekszej ilosci wszystkiego w dupie w mysl hasla so fuckin' what?

milosniczka Kubusia Puchatka, Krola Lwa i Czarodziejki z Ksiezyca, mimo wszystko starajaca sie pozostac jak najdluzej dziewczynka...

no coz, hell yeah baby